Siedziała przy oknie, patrząc jak wzmaga się deszcz. Podkuliła nogi pod brodę i oparła głowę o zimną szybę. Z adapteru obok sączył się głos Roberta Planta.
Po chwili, zeskoczyła z poduszek, na których siedziała i powoli podeszła do niskiego stoliczka do kawy, na którym stało kadzidełko migdałowe i szklanka z whisky. Zaraz obok leżała paczka papierosów.
Upiła łyk alkoholu i potrząsnęła głową. Nienawidziła tego smaku, ale były to jedyne procenty, które znalazła dziś rano w swoim mieszkaniu.
Związała swoje długie, blond włosy w niechlujny kok i podeszła do aneksu kuchennego, gdzie wśród nieumytych naczyń i wszędobylskich roślin i zawieszonych u sufitu łapaczy snów, stał Marco. Przygotowywał dla nich swe wyśmienite cannelloni, o których rozprawiał od dwóch dni. Czyli odkąd przyjechał się z nią zobaczyć.
Podeszła do niego, stanęła na palcach, by pocałować go w policzek, a następnie usiadła na blacie kuchennym.
- Mia Donna, już prawie gotowe. Musisz być cierpliwa - powiedział, faszerując makaron przyprawionym mięsem i pomidorami.
- Wiem, że lubisz się nade mną znęcać - mruknęła i z półeczki, która znajdowała się za nią, wyciągnęła papierosa. Stamtąd wzięła też zapałki, by go odpalić. Odrzuciła głowę do tyłu i powoli wypuściła dym. - Wiem, że mi się przyglądasz - mruknęła, nadal patrząc w sufit. - Lepiej kończ już to jedzenie.
Jakby na zawołanie, Marco wsadził do nagrzanego pieca naczynie żaroodporne, a następnie nastawił minutnik w kształcie młynka do kawy na trzydzieści minut. Podszedł do niej, wyjął z jej ust papierosa i zaciągnął się. Uwielbiała gdy tak robił, a on doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Spojrzała pytająco w jego ciemne oczy i przygryzła wargę. Złapała go za koszulkę, a następnie przyciągnęła bliżej siebie.
- Zdejmij ją - poleciła. Patrzyła jak Włoch pozbywa się t-shirtu, a później nachyla się nad nią i opiera o blat. Dłonią gładziła niespiesznie jego nagi, opalony tors, równocześnie całując go w usta. Podniósł ją, a ona oplotła mu nogi wokół bioder. Nie przerywając pocałunków, przeszedł z nią na drugi koniec loftu, tuż za wielki, japoński parawan i położył ją na łóżku. Odpięła guzik, a następnie rozpięła suwak od jego spodni. Przewróciła go na plecy i zdjęła mu je, to samo robiąc z bielizną.
- Witaj przyjacielu - powiedziała do nabrzmiałego członka, a następnie nałożyła na niego prezerwatywę. Ściągnęła z siebie koszulkę z Hendrixem i odrzuciła ją na podłogę.
W tym samym momencie, Marco obrócił ją, tak, że znalazła się pod nim. Zaśmiała się z takiego obrotu sprawy.
Zaczął całować i pieścić jej nagie piersi, w tym samym czasie ściągając jej czarne majtki. Zniżył się, by polizać jej łechtaczkę. Był mistrzem robienia minetki. Dziewczyna poczuła jak zalewa ją fala ciepła, jej oddech był płytki i urwany, aż jęknęła z rozkoszy, kiedy chłopak lekko ją ugryzł. Wszczepiła palce w jego czarne włosy i podciągnęła jego głowę do góry.
- Zrób to - wydusiła pomiędzy kolejnymi pocałunkami, które składała na jego ustach i mocno zarysowanej szczęce.
Kiedy w nią wszedł, patrzył jej prosto w oczy. Kolejna rzecz, która decydowała, że Marco był jej ulubionym kochankiem. Jego pchnięcia były szybkie i równe. I wiedział, jak pokierować partnerką, przy zmianie pozycji.
W końcu zdyszani opadli obok siebie, oboje zadowoleni i odprężeni, o tym samym urwanym oddechu i tych samych spoconych ciałach. Przygarnął ją bliżej siebie, obejmując ramieniem.
- Byłaś lepsza, niż dziś rano. Cały czas mnie zaskakujesz - wyszeptał, gładząc ją po plecach.
- Ty byłeś gorszy - stwierdziła, podnosząc głowę, by spojrzeć mu prosto w oczy. Widząc jego skonsternowaną minę, zaśmiała się. Gwałtownie wysunął się ponad nią i przytrzymał ręką nadgarstki dziewczyny ponad jej głową.
- Zaraz się okaże - powiedział ze śmiechem, równocześnie wsuwając w nią palce drugiej ręki. Blondynka otworzyła usta w niemej rozkoszy. Dopiero po chwili udało jej się wyszeptać:
- Wygrałeś. Jesteś mistrzem. Nie przestawaj.
Wiła się pod jego dotykiem, znów szczytowała.
Nagle zadzwonił minutnik, oznajmiając, że cannelloni są już gotowe. Na ten dźwięk, chłopak puścił Donnę i wstał z łóżka.
- Zostaw to pieprzone jedzenie - mruknęła zdenerwowana, ale Włoch zaśmiał się tylko i zniknął za parawanem. Słyszała tylko, jak otwiera piekarnik i wyciąga z niego naczynie żaroodporne. - Łajdak! - krzyknęła, ale nie uzyskała żadnej odpowiedzi. Westchnęła i sięgnęła do szuflady małej etażerki w stylu biedermeier, która znajdowała się obok łóżka. Wyciągnęła papierosa i odpaliła go, zaciągając się. Nadal czuła podniecenie, które wzbudził w niej chłopak.
Po chwili, zza parawanu, wyłonił się Marco i trzymając dwa talerze oraz komplet sztućców, posłał jej rozbrajający uśmiech.
- Może i łajdak, ale cannelloni robię jak pieprzony mistrz.
Od jakiegoś czasu poszukiwałem blogów o latach siedemdziesiątych. I wreszcie znalazłem... :D
OdpowiedzUsuńPodoba mi się Twój styl pisania, jest taki prosty. Nie owijasz w bawełnę, a to jest plusem. Co jeszcze mogę dodać na początek? Fajna scena seksu! ;)
Pozdrawiam,
Gall Anonim
Dziękuję.
UsuńZ tych pochwał wpadnę zaraz w samouwielbienie :D (tak naprawdę to nie, noale)
Pozdrawiam,
Sting zjadł mą duszę
Dzięki wielkie za komentarze u mnie! :) Jest mi niezmiernie miło. Tymczasem przeczytałam prolog. Na pierwszy ogień takie ogniste sceny? Hehe, nie ma to jak zacząć z przytupem. Jednak przyznam, że jak na prolog to jakoś mało intrygujący, możnaby to jakoś rozwinąć jeszcze ;> Podobnie jak osoba wyżej jeszcze z opowiadaniem w latach 70 się nie spotkałam, jsetem nawet lekko zaskoczona.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Dzięki za radę. Teraz mam niezłą zagwozdkę, jak rozpracować rozdziały, by były "bardziej". Bo fakt, w niektórych mało co się dzieje - ale ja mam słabość do takich zapchajdziur.
UsuńUwielbiam lata 60te i 70te, więc postanowiłam napisać coś nowego :)
Pozdrawiam :)
Przywaliłaś z grubej rury! Mnie prolog bardzo przypadł do gustu, zwłaszcza czytany przy Doorsach. No cóż mi pozostaje, obserwuję tych gorących kochanków i komentować będę na bieżąco. Ukradłaś mi serce, kochanie. Uwielbiam historie, których nie spotyka się wśród tych wszystkich bzdurnych ff.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco <3
Nawet nie wiesz ile radości przyniósł mi Twój komentarz. Mam nadzieję, że stanę na wysokości zadania :)
UsuńPozdrawiam <3